MISTRZOSTWA JUDO MASTERS • SERBIA • 2016

 

W październiku 2016 roku wyruszyliśmy mocną drużyną z Warszawy na turniej judo do Belgradu. Romek, Adam, Krzysiek i ja – 4 osobowa grupa ruszyła na początku do Łodzi. W Łodzi czekał na nas kolega Nikola – 5 ogniowo naszej drużyny, a także nasz przewodnik i kierownik wyprawy.

Nikola urodził się w Belgradzie i zawody, które odwiedzaliśmy organizowane były przez klub do którego chodził na treningi będąc dzieckiem. Do Belgradu udaliśmy się samochodem. To było kilkanaście godzin jazdy w wyśmienitych humorach. Do ścinania wagi podszedłem tak samo jak zawsze przez każdym startem – na dwa tygodnie przez zawodami, ograniczyłem pokarmy, zwłaszcza posiłki na koniec dnia, w ostatnim tygodniu ograniczyłem płyny.

Wyruszając z Warszawy miałem wciąż nieco ponad kilogram nadwagi do mojej upragnionej kategorii wagowej. To całkiem niewiele więc, nie spędzało mi to snu z powiek. Zaraz po przyjeździe do Belgradu wspólnie z chłopakami ruszyliśmy na delikatny spacer na targowisku gdzie mogliśmy kupić na pamiątki lokalne produkty. Zaraz potem odwiedziliśmy centrum miasta wraz ze wzgórzem zamkowym i zobaczyliśmy wspaniałą panoramę miasta. Po tych wszystkich atrakcjach udaliśmy się na salę zawodów – dowiedzieliśmy się, że możemy zostać zważeni dzień przed zawodami co bardzo nas ucieszyło bo już ostrzyliśmy sobie kły na serbskie specjały.

Gdy wszedłem na wagę nie mogłem uwierzyć. Na wadze miałem prawie 2 kilogramy nadwagi. Zastanawiałem się co robić – czy zakładać dres biegać i głodzić się do wagi następnego dnia. Skąd taki skok wagi i to w tym niezaplanowanym kierunku? Prawdopodobnie mój organizm nagromadził tzw. „wodę” podczas podróży samochodem. Na moje szczęcie organizator zawodów okazał się super przyjazny. Gdy zobaczył moje zakłopotanie powiedział, że zakwalifikuje mnie do upragnionej przeze mnie kategorii wagowej. Powiedział, że bez sensu jest wrzucanie mnie do kategorii wyżej gdzie przyjdzie mi się mierzyć z zawodnikami 10 kg więcej. Byłem uratowany i super szczęśliwy.

Po tych przygodach i już szczęśliwi ponownie udaliśmy się do centrum miasta. Nikola zabrał nas do restauracji „Dva Jelena” – słynnej restauracji z serbską kuchnią na belgradzkiej starówce. W środku nie było prawie nikogo. Restauracja miała kilka poziomów. Zaczęto podawać nam lokalne potrawy. My wszystkiego chcieliśmy spróbować, ale nie mogliśmy „przejeść” choćby połowy co nam zostało zaserwowane. Powoli pomieszczenie w którym byliśmy zaczęło się zapełniać gośćmi. Nagle do naszego stolika podeszła orkiestra i przez kilkadziesiąt minut raczyła nas swoimi utworami. Najedzeni i w dobrych humorach wróciliśmy do hotelu w którym mieliśmy nocleg.

Następnego dnia z samego rana ruszyliśmy na halę gdzie odbywały się zawody. Hala była super fajna. Tydzień wcześniej w tym miejscu odbywał się Puchar Świata Mężczyzn w judo. Wszyscy oglądaliśmy i wspieraliśmy się podczas swoich walk turniejowych. Każdy z nas wypadł całkiem dobrze i zdobyliśmy krążki różnych kolorów na zawodach. Ja nawet zdobyłem dwa medale startując w dwóch różnych kategoriach wiekowych. Organizatorzy zawodów okazali się bardzo przyjaźni po zakończonym turnieju zaprosili nas na wspólny posiłek z innymi uczestnikami turnieju. Ucieszeni wracaliśmy do Polski wiedząc, że to jeszcze odwiedzimy ten przyjazny kraj.

 

 

W JUDODZE NA ROWERZE
ARTUR GORZELAK


(+48) 881 403 565 (10:00 - 18:00)
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
02-972 Warszawa, Ursynów
Ledóchowskiej
 
 

 
Premium Joomla Templates