ULTRAMARATON BAJKAŁ MARZEC 2018 (CZ. 1 • PRZYGOTOWANIE)

 

Zaraz po zakończeniu 6 tygodniowej rowerowej wyprawy przez Japonię i Koreę poczułem pustkę i konieczność wyszukiwania kolejnego wyznawania. To była połowa października 2017 r. Nie chciałem czekać do kolejnego lata. Naturalny wybór padł na jakieś zimowe wyzwanie.

Szukałem kilkudniowego wydarzenie o charakterze ultra maratonu. Skontaktowałem się z organizatorem wyprawy Rovaniemi 150. To wyścig podczas, którego należy pokonać 66, 150 lub 300 km. Do wyboru są trzy opcje długości trasy, ale także wyścig można pokonać ciągnąc za sobą sanie z wyposażeniem, na rowerach z grubymi oponami (tzw. fat bike) oraz na biegówkach. Wyścig wydawał się bardzo ciekawy i zdecydowałem, że to kierunek w którym chciałbym iść. Gdy już prawie byłem zdecydowany do zapisania się na edycję 2018 Rovaniemi 150 znalazłem dużo ciekawszą opcję…

To był pierwszy ultra maraton zimowy w Azji po zamarzniętej tafli Bajkału – prawie 8 tysięcy km od granic Polski! Krajobrazy, które miały zachwycać uczestników wyzwania zdecydowanie przekonały mnie do wystartowania w wyścigu. Szybko też przekonałem dziewczynę do startu. Rozpoczęliśmy mozolny i wielogodzinne prace nad teoretycznym przygotowaniem się do takiego wyścigu. Co powinniśmy wziąć? Jak się ubrać? Co będzie jeść? Jaki będziemy transportować ze sobą bagaż? Jak przetransportować się na środek Syberii? Czy można tam bez problemu zorganizować nocleg? Najbardziej przerażało nas zimno, które miało nas spotkać. Na przełomie lutego i marca w okolicach Bajkału panują mrozy sięgające – 30 do – 40 stopni poniżej zera. Nigdy nie doświadczyliśmy podobnych temperatur. Przygotowania rozpoczęliśmy od skompletowania listy potrzebnych rzeczy do przetrwania w takich warunkach. Na naszej liście znalazły się: kurtki (do marszu, postojowa, przeciwwiatrowa), bielizna termiczna, kominy, kominiarki, czapki (przeciwwietrzne, do marszu, na wielkie chłody), rękawiczki (4 pary w zależności od warunków atmosferycznych), spodnie chroniące od wiatru, buty do długiego marszu, polary, śpiwory na takie temperatury, płachta biwakowa (coś na kształt namiotu), karimaty, kuchenka gazowa, liofilizowana żywność, czołówki, raki…i chyba największe wyzwania czyli tzw. „pulkę” sanie, w których mieliśmy transportować powyższe rzeczy z wykorzystaniem własnych mięśni.

Lista rzeczy do zebrania była naprawdę długa. Zakup każdej poprzedziliśmy odwiedzinami w licznych sklepach specjalistach i czytaniem opinii w Internecie.

Poza aspektem przygotowania sprzętowego musieliśmy jeszcze przezwyciężyć dwie trudności:

  • 1) Organizacyjne związane z wyjazdem
  • 2) Przygotowanie sportowe

Z pierwszym nie mieliśmy większych problemów. Bez kłopotu znaleźliśmy bilety lotniczne do Irkucka w całkiem rozsądnej cenie. Dodatkowo musieliśmy otrzymać wizę turystyczną do Rosji. Z pomocą przyszło nam biuro podróży Aina Travel (www.aina.pl). Szybko, niemalże on-linowo załatwiliśmy formalności związane z uzyskaniem wiz.

Ostatni aspekt przygotowań nie dawał nam spokoju. Całą zimę męczyły nas jakieś infekcje, które uniemożliwiały wejście w optymalny stan przygotowania. Niemniej jednak punktem kulminacyjnym przygotowań miał być górski nocny maraton na południu Włoch, który ukończyliśmy pod koniec stycznia. Nasza wizyta w Kalabrii (regionie na południu Włoch) nie była jednak przypadkowa. W tym miejscu spotkaliśmy się z dużą częścią uczestników ultra maratonu po Bajkale. Organizator tego wydarzenia był Włochem i 12 z 15 osób startujących pochodziło właśnie z tego Państwa. Duża część ze startujących zdecydowała się przybyć na wspomniany przeze mnie maraton górski, aby się spotkać przez podróżą na Syberię. To był dla nas duży komfort, że mogliśmy poznać współuczestników tego morderczego wyzwania po tafli Bajkału z pewnym wyprzedzeniem.

 

 

W JUDODZE NA ROWERZE
ARTUR GORZELAK


(+48) 881 403 565 (10:00 - 18:00)
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
02-972 Warszawa, Ursynów
Ledóchowskiej
 
 

 
Premium Joomla Templates